O mnie

Jestem architektem bogatego życia, mentorem, trenerem i mówcą. Twórcą marki szkoleniowo – edukacyjnej MYWAY, szkoły trenerów oraz  przedsiębiorcą od 21 roku życia, autorem książki bestsellera „Uwolnij swój potencjał”. Posiadam tytuł Mastery University Tony Robbins, Miami 2014. Od 2009 roku prowadzę programy rozwojowe, przeprowadziłem 16 edycji autorskiego szkolenia „Droga do sukcesu (Success Way)”. Od 8 lat zgromadziłem na salach szkoleniowych 9000 osób. Trenuję sztuki walki Mixed Martial Arts. Buduje wewnętrzny spokój i dojrzałą miłość do siebie w autorskich programach „Droga do sukcesu”, „Droga do szczęścia” skierowanych do osób poszukujących szczęścia i spełnienia. Jestem szczęśliwym mężem i ojcem 3 córek.

.

Moja zmiana

     Urodziłem się w rodzinie o wartościach chrześcijańskich, w szkole uczyłem się dosyć dobrze, wolny czas spędzałem z kumplami – początek raczej schematyczny. „Moja podróż” (dzisiejsze My Way) zaczęła się na studiach, wtedy naszły mnie pierwsze wątpliwości.  Kierunek, który wybrałem nieszczególnie mnie interesował, szybko znalazłem więc pracę i mogłem skupić się na budowaniu własnego biznesu. Firma pochłaniała wiele moich myśli i sił, jednak czułem, że to zaangażowanie jest kwestią czasu, że to jeszcze nie to. Objawienie pojawiło się podczas konferencji rozwoju osobistego w Niemczech, na którą namówił mnie kolega. Do dziś pewne wspomnienie tkwi w mojej głowie jak żywy obraz… Jeden z uczestników opowiadał historię swojej przemiany, przekonywał, że każdy z nas może to osiągnąć tu i teraz. Pamiętam tę niesamowitą atmosferę, wyobraźcie sobie energię kilkunastu tysięcy umysłów przepełnionych zapałem i nadzieją. Chciałem dzielić z nimi te uczucia, to w co tak bardzo wierzyli. Wtedy właśnie, na tamtej sali, pojawiło się we mnie szczere  pragnienie sukcesu, pieniędzy, sławy, podziwu. Zapaliła się iskierka chęci bycia z ludźmi i dla ludzi. Wyznaczyłem sobie cel i przebudowałem pod niego mój dotychczasowy grafik. Zbudowałem wtedy kilka firm, łapiąc się każdej możliwej okazji podniosłem swoją wydajność do maksimum, pracowałem jak szalony, jednak bez konkretnego pomysłu, czy kierunku. Większość pieniędzy, które zarabiałem w biznesie wydawałem na szkolenia, które miały zwiększać moją skuteczność – niepostrzeżenie znalazłem się w błędnym kole poszukiwań.

W tamtym momencie miałem przeszkolonych około 10 000 osób, przeprowadziłem ponad 500 szkoleń i wystąpień, wydałem książkę, która stała się bestsellerem wydawnictwa, można było zobaczyć mnie na dużych konferencjach przy znanych twarzach, usłyszeć w kilku radiostacjach. Brzmi jak spełnienie marzeń, jednak tryskająca motywacja jest często ulotna i nietrwała. Klikając moje ARCHIWUM zobaczysz jak wyglądało kiedyś moje życie.

Mimo wszelkich starań odczuwałem ogólny bezsens moich działań, wstawałem rano i nie widziałem celu. Szukałem nowości, ale czegokolwiek bym się nie podjął, po dwóch, trzech miesiącach upadało. Ciągła walka z samym sobą, a na horyzoncie nie pojawiał się żaden trwały rezultat. Przeszedłem już wtedy wiele szkoleń m.in. Akademię Anthonego Robbinsa, wiedzy szukałem na całym świecie, a z każdym miesiącem czułem się tylko gorzej.

Dotarłem do momentu, w którym straciłem zupełnie sens życia, sens tego co robię.  Pamiętam, jak któregoś razu jechałem samochodem na jedno z własnych szkoleń. Było wcześnie rano, ogarniało mnie zmęczenie i sam siebie musiałem motywować do poprowadzenia szkolenia motywacyjnego. Zatrzymałem samochód i niemal fizycznie poczułem, że właśnie dotknąłem dna. Nie potrafię oddać bólu, jaki mi towarzyszył. Niezastąpionym wsparciem była oczywiście moja żona i rodzina. Patrząc z perspektywy czasu, ten ciężki okres okazał się kluczowym momentem mojego życia, jednak do zrozumienia sensu tej walki dużo mi jeszcze brakowało.

Pierwszą przełomową myślą, było przyjrzenie się celowi moich działań. Motywacją były dla mnie pieniądze, każdy biznes i każdą firmę tworzyłem w oparciu o ten sam cel. Doświadczenie pokazało, że za każdym razem miejsce upragnionej satysfakcji zajmowało rozczarowanie. Chociaż nie byłem jeszcze pewien, co dokładnie to znaczy, zrozumiałem, że muszę zmienić kierunek myślenia. Zacząłem więc siebie wytrwale pytać, co takiego jest we mnie, w czym mogę pomóc światu? Pogrążony we frustracji dalej czekałem na rozwiązanie. Kiedy spojrzałem na rzeczywistość z szerszej perspektywy, zobaczyłem że szczęścia upatruję nie tylko w pieniądzach, ale na zewnątrz w ogóle. Nie mogłem dotrzeć do szczęścia, bo nie patrzyłem w jego kierunku! Wraz ze zrozumieniem, że należy go szukać wewnątrz siebie, zaczęły pojawiać się piękne odkrycia.

Prawdziwie poczułem, że nic więcej nie było mi do szczęścia potrzebne, pojawiły się łzy radości.  Ten prosty moment zapamiętam na długo jako uwolnienie się z pułapki.

Spędziłem 10 lat poszukując brakującego elementu, realizując mało wartościowe marzenia i cele, pracowałem dla pieniędzy, bez spełnienia. W tamtym momencie te 10 lat ujrzałem jako swoją drogę, do odnalezienia prawdziwego sensu. Doprowadziła mnie ona do zrozumienia, że w pierwszej kolejności chcę myśleć o tym, co mogę dać drugiemu człowiekowi, a dopiero w drugiej kolejności chcę widzieć wynagrodzenie za pracę. Wkrótce pojawiło się pytanie, które stało się pierwszym krokiem do sprecyzowania mojej misji: Jak mogę pomóc drugiej osobie odnaleźć to co pierwotne, czyli odnaleźć sens życia? To pytanie zmieniło moje życie. Poczułem wtedy, że chcę pomagać ludziom przechodzić przez tę drogę szybciej, łagodniej. Wiedziałem, że jest moje, a każdego dnia na twarzy pojawiał się uśmiech. Dzisiaj wiem, że szczęście to efekt wkładu w życie innych ludzi. Czerpię z moich autentycznych wartości, nie muszę o nie walczyć, zawsze jest ze mną. 

To wspaniałe uczucie dzielić się tym szczęściem z Tobą. Uwolniłem się od chęci zdobywania ludzi, sprzedawania, osiągania, a w zamian pojawiła się radość z wnoszenia wartości w życie innych. Nowe podejście podniosło efektywność mojej pracy, przyniosło zadowolenie. Zacząłem świadomie rozwijać siebie i swój wizerunek. Tak odkryłem „Architekta Bogatego Życia”, czyli życia pełnego szczęścia, zbudowanego na fundamentach rodziny, biznesu, zdrowia, duchowości i przede wszystkim nakierowanego na spełnienie potrzeb drugiej strony.  Dziś wiem i rozumiem, na czym polega mój biznes, jestem w nim całym sobą. Odnajduje w ludziach głębokie fundamenty szczęścia, miłości i spełnienia.

Szczęście to Ty, Twoje autentyczne wartości i fakt, że możesz dzielić je z innymi.

Kontakt

MyWay Krzysztof Janowski ul. Dankowicka 13 01-987 Warszawa