O mnie

 

 

Pomogę Ci odnaleźć spokój i autentyczność

 

Moje poszukiwania rozpoczęły się wiele lat temu.
W wieku 21 lat zakładałem pierwszą firmę, dziś mogę się nazwać seryjnym przedsiębiorcą. Każda z tych firm odniosła sukces, żadna jednak nie dała mi poczucia spełnienia.

Zaczynałem od firmy budowlanej. Pierwsze doświadczenia z pracą na budowie miałem jeszcze w liceum. Wyjeżdżałem do Anglii i Kanady, pracowałem, by za chwilę ze wspólnikiem zakładać firmę i zatrudniać 5 osób.

To było dla mnie za mało. Wziąłem się równolegle za sprzedaż bezpośrednią. Szybko uznałem jednak, że przychód jest zbyt niski, by się w to w pełni angażować.

Znalazłem inną niszę – ubrania robocze. I to był strzał w dziesiątkę. To właśnie dzięki temu biznesowi mogłem jeździć po świecie i szkolić się u moich ówczesnych autorytetów np. Tonego Robbinsa. Kilkaset tysięcy złotych wpakowane w rozwój osobisty. A ja dalej czułem się niewygodnie, nie na miejscu, musiałem biec, szukać.

Hurtownia odzieży roboczej to też moja największa lekcja biznesowa. Największy klient ogłosił upadłość, pozostawiając nie spłacone wobec mnie zobowiązania w wysokości 300 tysięcy złotych.

Zachwiało to moją pewnością siebie, biznesem i życiem.

Długo trwało dochodzenie do siebie, jeszcze dłużej spłacanie dłużników. Ciężko na to pracowałem i dziś dumnie mogę powiedzieć, że ze wszystkimi pozostałem w dobrych relacjach. Nie chciałem już wracać do tego biznesu. Za dużo było tam rozczarowań. Nie tego szukałem.

Szkolenia w USA wywarły na mnie na tyle duże wrażenie, że zacząłem stawiać pierwsze kroki w branży szkoleniowej. Chciałem być jak Ci wszyscy inspirujący mówcy. Ja też chciałem motywować i dawać energię do działania. Ja też chciałem być kimś.

Ćwiczyłem się jako mówca i szkoleniowiec, zarabiałem pieniądze, ale to nie było moje. Skakanie po scenie i energetyzujące okrzyki, może i były efektowne, ale na pewno nie efektywne. Czułem to od początku, ale nie umiałem nazwać.

Nie mogłem zaznać spokoju, szkolenia to było za mało. Ze wspólnikiem założyliśmy Call Center – z sukcesem, ale na krótko. Potem branża nieruchomości. To wyzwanie nas przerosło. Weszliśmy więc na rynek taksówkarski. Tu rzeczywiście poczułem pracę z ludźmi – zatrudnialiśmy kilkunastu kierowców. A ja dalej byłem niespełniony. Nie potrafiłem się w pełni zaangażować.

Czego nie dotknąłem było dobre na chwile. Początkowa euforia i motywacja, szybko ustępowały rezygnacji i rozczarowaniu, które nie miały nic wspólnego z samym biznesem.

10 lat spędziłem na tym bieganiu od biznesu do biznesu, na szukaniu pomysłu na siebie. Wiele się nauczyłem. Nie rozumiałem jednak, że nigdy nie zatrzymałem się na wystarczająco długo, by zrozumieć czego na prawdę chcę i potrzebuję JA. Długo nie wiedziałem jak zrzucić z siebie cudze oczekiwania i pragnienia. Długo nie potrafiłem doświadczać tego czym jest życie w zgodzie ze sobą i dla drugiego człowieka, bo to koncentracja na nim daje możliwość odkrycia tego co w nas najbardziej wartościowe.

Dziś wiem już, że wziąłem z tych nauk i doświadczeń to co dla mnie najbardziej wartościowe. Nauczyłem się jak odkrywać siebie w gąszczu zadań, celów i pragnień, którymi nasiąkamy od dzieciństwa. Nauczyłem się jak odnajdywać spokój i autentyczność we własnym życiu. Nauczyłem się, że szczęścia nie można znaleźć poza sobą, a tylko patrząc wgłąb siebie. Ja je znalazłem.

Dzisiaj wykorzystuję to czego nauczyłem się podczas mojej podróży. Dzisiaj wiem co mam w sobie i co mogę zaoferować Tobie. Dzisiaj pomagam odnajdywać ten zagubiony element, który

skleja wszystkie sfery życia i sprawia, że czujesz spokój i szczęście. Dzisiaj zapraszam Cię do podróży, byś odnalazł spokój i autentyczność.

Dziś jestem przewodnikiem, mentorem, trenerem. Dziś skupiam się na pomaganiu innym i z tego uczyniłem sens mojego życia. Gdzie leży sens Twojego?

Kontakt

MyWay Krzysztof Janowski ul. Dankowicka 13 01-987 Warszawa