Czy kryzys tożsamościowy to jedno z największych niebezpieczeństw obecnych czasów?

Czy kryzys tożsamościowy to jedno z największych niebezpieczeństw obecnych czasów?

Czy kryzys tożsamościowy to jedno z największych niebezpieczeństw obecnych czasów?

Kryzys Tożsamościowy – to często powtarzana fraza. Gdzieś o tym słyszymy, ktoś o tym mówi, ale czy to rzeczywiście istnieje? Czy jest obecne wokół mnie?
Odczuwamy to jako chorobę, obciążenie, którego objawy na pierwszy rzut oka mogą być niezauważalne. Powoli rozwijają się w ukryciu. Może się np. zacząć od lekkiego zniechęcenia, czy znudzenia, sporadycznie tylko objawia się jako brak motywacji. Rozrasta się powoli i niezauważalnie – zwłaszcza dla obserwatorów – rodziny czy znajomych, aż dochodzi do momentu, że bardzo zaczyna boleć wewnątrz, a ja nie wiem, co mi jest…

Z pozoru może się wydawać, że taka osoba „cierpi” na normalną prozę życia: firma prosperuje raz lepiej, a czasem gorzej, rodzinne wzloty i upadki, zwykłe życiowe sprzeczki, potem wyjazdy na wakacje, rozrywki, sporty. Niby ktoś funkcjonuje „normalnie” – wiadomo, życie ma swoją sinusoidę lepszych i gorszych momentów, a jednak wewnątrz rozgrywa się prawdziwy uliczny dramat i walka z samym sobą. Cóż to tak naprawdę jest? Skąd się to bierze? Dlaczego ludzie, którzy na zewnątrz wydałoby się, wiodą normalne, w miarę szczęśliwe życie, toczą tak męczącą wewnętrzną batalię?

Jest kilka przyczyn tego problemu, o których możemy powiedzieć więcej. Ogrom takich momentów życiowych powstaje poprzez niefortunne, całkiem przypadkowe złe zinterpretowanie swojej drogi życiowej, przeszłości, dzieciństwa, wieku dorastania, podjęcia wyzwań życiowych i wyborów, które nie spełniały naszych wewnętrznych potrzeb, tylko były wyborami przypadkowymi, sugerowanymi lub chwilowymi, a przetrwały z nami lata.

Krótko mówiąc, najczęstszym powodem takiego stanu, jest po prostu „niespełnienie wewnętrzne”. Niespełnienie, które z wiekiem narasta, a w konsekwencji doprowadza nasze Ciało i Duszę do stanu wewnętrznego poczucia pustki i ogólnego niezadowolenia z naszej obecnej sytuacji. Jeszcze dokładniej ten stan wewnętrznego rozdarcia, szarpania, można zrozumieć na przykładzie. Jesteśmy ludźmi, którzy już trochę w życiu przeszli, znamy mniej więcej swoje plany, marzenia, mamy jasno określone cele biznesowe, ale jednocześnie straciliśmy sens tych wszystkich planów – nie rozumiemy już, po co je w ogóle realizować, nie widzimy w tym tego, co kiedyś nas napędzało do budowania tych celów. To, czego potrzebujemy w takiej sytuacji, to tzw. integracja wewnętrzna, wrócenie do korzeni, podstaw naszych działań, wsłuchanie się w to, co jest w nas pierwotne.

Kryzys tożsamościowy to nic innego jak właśnie konflikt wewnętrzny. Nie wiemy, w którym kierunku mamy iść, bo w żadnym z nich nie widzimy większego sensu. Czujemy się trochę tak, jakby nasza jedna noga chciała iść w lewo, a druga w prawo – a wszyscy wiemy, jak to się kończy. Po prostu upadkiem.

Twoja uwaga i myśli krążą w takim nieskoordynowanym układzie i nie mogą się połączyć z decyzją, działaniem czy konsekwencją, tylko wpadają w tzw. “czarną dziurę”. Nie daje Ci to żadnej odpowiedzi, tylko napędza kolejne myśli, poszukiwania następnego celu, wyznawania, działania. W konsekwencji mamy wewnątrz pełno myśli, rozważań, które nic nie znaczą, nie dają nam tej satysfakcji i spokoju wewnętrznego, tylko paradoksalnie generują większą pustkę…. Wszystko to zaczyna się odbijać na różnych aspektach Twojego życia, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Zbliżasz się do linii, która wyznacza początek kryzysu. Zaczyna Ci brakować nowych pomysłów, spada sprzedaż, zespół się starzeje, a ty nagradzasz ludzi za to, że nie są gorsi, zamiast nagradzać ich za to, że są lepsi.

Podejmujesz kolejny krok i starasz się tę pustkę wypełnić – zaczynasz intensywnie ćwiczyć na siłowni, biegasz maratony, kupujesz zabawki, motor, wakacje, podróże w nieznane lub wchodzisz w niebezpieczną strefę jak alkohol, używki, kłamstwo, kombinowanie, nietrafiony biznes, złe relacje z rodziną, rozwód, sztuczni znajomi itd. Patrząc na te działania z perspektywy czasu, będą Ci się one wydawać jak z kosmosu. Będziesz się zastanawiał, jak do tego tego doszło, CO JA TAM ROBIŁEM? TO NIE JA!
Jak zatem sobie poradzić z tym problemem? Co zrobić, by wyrwać się z tego koła złych decyzji? Rozwiązaniem jest INTEGRACJA wewnętrzna, czyli zrozumienie Siebie, zrozumienie Swojego znaczenia, poprzez dostrzeżenie w sobie prawdziwych wartości i znaczenia swojego życia, znaczenia swojej firmy.

Integracja to połączenie i odnalezienie wewnątrz siebie jednej spójnej i właściwej drogi życiowej takiej, która zarówno będzie scalać wszystkie Twoje części, jak i zintegruje Cie w jedną, spójną całość. Możesz sobie teraz pomyśleć, że to bardzo trudne zadanie, że przecież życie przez lata w takim zamkniętym kole nie skończy się nagle w jeden dzień. Masz rację – ale droga do osiągnięcia wewnętrznej Integracji jest łatwiejsza, niż Ci się wydaje. Samemu może być Ci niełatwo, dlatego warto sobie pomóc i skorzystać ze wsparcia obiektywnego obserwatora z zewnątrz, który spojrzy na Twoją sytuację i będzie w stanie ułatwić Ci, wydostanie się z tego „błędnego koła”.

Potrzebujemy takiego wsparcia osoby z zewnątrz, która pomoże nam tę integrację przeprowadzić. Osoby, która nas pokieruje i pomoże usłyszeć swój wewnętrzny głos oraz zrozumieć siebie. Wskaże nam drogę, przeprowadzi nas przez proces, byśmy mogli w końcu ODNALEŹĆ SIEBIE.

Gdy uda Ci się osiągnąć ten stan wewnętrznej Integracji, odczujesz to, jak ponowne narodziny. Z pozoru z zewnątrz nic wielkiego się nie wydarza, nie zachodzą spektakularne zmiany, ale wszystko, co się dzieje wokół Ciebie, dostaje nowe światło, nowe spojrzenie. Jakość podejmowanych przez Ciebie decyzji wzrasta o kilkaset procent w górę. Umiesz już sobie radzić z emocjami i trudnymi sytuacjami, panujesz nad swoim życiem. Tworzysz wokół siebie nową, jakościową przestrzeń, wychodzisz z nałogów, dzięki czemu jesteś w stanie spojrzeć trzeźwo na ogromną wartość swojego życia, szanować je i cieszyć się nim.

Właśnie w tym momencie Twoje życie zaczyna się również stawać wartością dla innych. Przestajesz już żyć dla Siebie, a zaczynasz żyć dla ludzi, a to dodaje Ci wielkich skrzydeł i energii do działania. Stajesz się prawdziwie nie do zatrzymania w tym, co robisz. Wszystkie Twoje plany zaczynają tworzyć jedną wielką całość. Od tego momentu wiesz, co jest tą wartością, poznajesz ją głębiej.

Wówczas możesz powiedzieć, że “moje życie jest wartością, którą mogę dawać innym, a nie życiem samym w sobie”.

Zostaw komentarz