Pobierz za darmo

Temat ebooka:

“Podręcznik budowania spełnionego życia”

Do bólu prawdziwa historia walki o (nie swoje!) marzenia.

Do bólu prawdziwa historia walki o (nie swoje!) marzenia.

“Nigdy się nie poddawaj! Nie odpuszczaj! Walcz do samego końca!” – wsłuchując się w te głosy, szukałem w sobie sił do działania. Zrobiłbym wtedy wiele, by przybliżyć się do marzeń. Oczyma wyobraźni widziałem wielki dom, szybki samochód, radosną i piękną rodzinę w podróży na wakacje życia. Interesowały mnie tylko te momenty, podniosłe, emocjonujące, wielkie. Nie zwracałem uwagi na miałkość życia ludzi, którymi się otaczałem.
Poświęcenie i walkę za marzenia uważałem za normę. Takich też znajomych szukałem, a niektórzy gotowi byli oddać za nie nawet swoje życie. Stawiając ich za wzór nie dostrzegałem w ich życiu pustki, ani tego, że nie pasowali do mojego środowiska.
Jak to się zaczęło?
wyobraźcie sobie… rozemocjonowany tłum wlewa się na halę, która byłaby w stanie pomieścić blisko 20 000 ludzi. Kilkadziesiąt otwartych drzwi, którymi dosłownie wtłaczają się setki osób poszukujących słowa, które do nich przemówi. Niepoprawni marzyciele, pragnących usłyszeć to, czego jeszcze nie usłyszeli wcześniej, aby spełnić swoje najskrytsze pragnienia. Ich twarze pokazują nadzieję i chęci, według znawców miejsce w którym się znaleźli może wiele zmienić.
Cierpliwie przemieszczam się między ludźmi, zbliżając się do wejścia, żeby tuż po otwarciu wbiec do środka, zająć najlepsze miejsce, z którego wyraźnie usłyszę to wszystko, czego potrzebuję do realizacji moich marzeń. Każda uśmiechnięta twarz ustawiona przy drzwiach, liczy na to, że ten uśmiech już nigdy nie zniknie, stanie się całkiem naturalny. Wreszcie napierający tłum dostał się do środka, zajmując wszystkie wolne miejsca. Bardziej doświadczeni uczestnicy w rytm żywej muzyki zaczęli nakręcać atmosferę, aż w pewnym momencie sala pogrążyła się w ciemności, na scenie pojawił się biały dym, a następnie mężczyzna w srebrnym garniturze. Słyszymy jego głos: If You have a Dream…..
Taki był początek mojej przygody z marzeniami, wielki, głośny, pełen emocji. Ta droga stała się częścią mojej osobowości, funkcjonowałem i myślałem w ich kontekście. Ten okres przyniósł wiele radości oraz bólu. Lekcja życia pisanego pod dyktando otaczających mnie “doradców”. Każdy obiecywał wolność, uczucie lekkości, pozbycie się nużących wysiłków, gdy tylko zacznę żyć marzeniami. Wcześniej moje ambicje nie były zbyt wygórowane, żyłem chwilą. Nawet rozprawkę na zakończenie ósmej klasy oparłem na sentencji “carpe diem” – chwytaj dzień. Spędzałem dużo czasu z kolegami, bawiłem się, a czasem uczyłem. Chodziłem własnymi ścieżkami, aż nagle pojawiła się możliwość posłuchania o marzeniach. Słuchałem uważnie, tak bardzo, że niektóre z marzeń, które zrealizowałem nawet nie były moje. Realizowali je inni, ja ich naśladowałem, z sukcesem. Nie byłem wówczas w pełni sobą, nie potrafiłem odróżnić własnych potrzeb od tych narzuconych.
Jaki jest sens walczyć o czyjeś marzenia? W chaosie krzyczących ludzi łatwo się zagubić, zagłuszyć własny wewnętrzny głos. Zacząłem się zastanawiać: co chciałbym osiągnąć, zdobyć? Przed oczami stanął mi obraz sprzed wielu lat. Kiedy miałem 7-8 lat poznałem na podwórku starsza koleżankę, która miała dziecięcy rower górski. W latach 90-tych była to rzecz poza moim zasięgiem. Był piękny, kolorowy z przerzutkami. Teraz było mnie na to stać, drogi rower wyczynowy. Znalazłem marzenie i czułem, że się spełni. Z radością powiedziałem o tym żonie, która zamiast dzielić mój entuzjazm, zapytała “A kiedy ty ostatnio jeździłeś na rowerze?”. Nie miała intencji niszczyć moich ambicji, zadała tylko rozsądne pytanie, które zbiło mnie z tropu. Znów wpadłem w pułapkę nieprawdziwych marzeń. Ostatnie 20 lat spędziłem aktywnie, biegając, trenując, ale nie jeżdżąc rowerem. Nie miałem takiej potrzeby, to był zwykły wymysł mojej fantazji, który nie wniesie nic wartościowego do mojego życia.
Ten wpis nie ma na celu zniechęcać Was do spełniania marzeń, ale pomóc wybrać te prawdziwe, Twoje, których możesz doświadczać na co dzień. Zastanów się, czy nie jesteś zbyt skupiony na swoich wielkich planach, może narzuconych przez otoczenie, media społecznościowe, znajomych. Pomyśl o planach, które wniosą coś więcej, niż tylko efekt WOW, które mają wpływ na innych ludzi, niosą za sobą satysfakcję, ulgę w cierpieniu. Razem z nimi przyjdzie długoterminowa radość, prawdziwy promyczek szczęścia.
Jest to wpis bardzo osobisty, zachęcam Was do podzielenia się swoimi historiami i przemyśleniami, jak również udostępnieniem dla innych. Każde z nich jest bardzo cenne, może otworzy komuś oczy. Życzę Wam odwagi do wybierania Waszych promyczków

Zostaw komentarz