Kiedyś nie lubiłem poniedziałków… Jak zmienić swoje życie, aby polubić poniedziałki?

Kiedyś nie lubiłem poniedziałków… Jak zmienić swoje życie, aby polubić poniedziałki?

Kiedyś nie lubiłem poniedziałków… Jak zmienić swoje życie, aby polubić poniedziałki?

 

Gdy zbliżała się niedziela myślałem tylko o tym jak przetrwać, a najlepiej ominąć poniedziałek… To było niebywałe, zamiast cieszyć się niedzielą chciałem by znów był piątek!

Blisko 10 lat mojego życia zawodowego wyglądało bardzo podobnie, w weekend grałem innego człowieka, natomiast w tygodniu byłem kimś zupełnie innym.
W sobotni poranek budził się we mnie wyluzowany, spontaniczny i radosny człowiek,
a w tygodniu zabijał go poważny, małomówny, spięty i zestresowany jegomość, a żeby było jeszcze śmieszniej to ten nadęty i spięty grał jeszcze pewnego siebie! Pisząc te słowa przypominam sobie tamte czasy i cieszę się, że minęły, ale dzięki nim dzisiaj wiem, jak wiele energii marnujemy udając kogoś, a zwłaszcza grając pewnego siebie i jakie opłakane przynosi to skutki.

Będąc sobą, tamtą, tak zwaną “pewność siebie” możemy włożyć sobie do nosa, razem z wszystkimi modnymi dzisiaj hasłami: działaniem, motywacją, chęcią, pasją itp. To nie jest nam potrzebne, nie musimy udowadniać Siebie. Ludzie naturalni, spontaniczni, prawdziwi te cechy po prostu mają. To jak z siedzeniem na krześle, jeśli siedzisz to nie musisz tego nikomu udowadniać, sobie również, nikt nie zażąda od Ciebie także żebyś udowodnił/ła siedzenie na owym krześle, to jest fakt i koniec kropka. Faktem jest również Twoje zachowanie, kiedy w głębi czujesz, że wszystko układa się w całość. Prawda?

Na szczęście nasza dusza jest o wiele inteligentniejsza od rozumu, potrafi podejmować lepsze decyzje, niż nam się wydaje, dlatego wybiera bycie w prawdziwym ciele, a nie
w udawanym i między innymi dlatego nie chce w poniedziałek wchodzić w buty kogoś innego.

Podróżując nie swoimi drogami napotykasz przeszkody, których omijanie jest ogromnym wyzwaniem, ogromnym bólem, po którym pojawia się chwilowa radość z osiągnięcia czegoś, a następnie wraca uczucie niezaspokojenia. Podążanie przez lata takimi ścieżkami
wymagało ode mnie wiele poświęceń, nietrafionych decyzji, mnóstwa energii, czasu i finansów niestety. Wierzyłem, że za tym wszystkim kryje się wielka chwała i radość, jednak była tylko chwilowa radość z osiągnięcia, a później pojawiało się wracające pragnienie kolejnego wyzwania, które chodziło za mną jak cień dzień po dniu, zabierając resztkę spokoju.

Radość osiągania jest piękna, ale tylko wtedy, gdy spotyka się z prawdziwym odzwierciedleniem, wewnętrznego pragnienia Twojej duszy, w innym wypadku jest to tylko zwykły cel osiągnięty, odfajkowany, pobudzony wewnętrznym ego, które chciało w ten sposób pokazać swoją wielkość. Jednak nigdy taka wielkość nie będzie trwała, może być szybko zmieszana ze zwykłością. Natomiast niezwykłość człowieka może być tylko
i wyłącznie odkryta w momencie realizacji wewnętrznych pragnień, one jedynie zawierają
w sobie dalece idący sens ich realizacji, który jest właściwą odpowiedzią na potrzeby ludzi.
Zapewne znasz to uczucie, spoglądając na kogoś, kto robi coś lekko, nie walczy o każdy dzień, a jedynie chwyta nadarzające się momenty i zamienia je w radość u innych ludzi.

Patrzysz z podziwem na innych?

Często z podziwem obserwujemy osoby, które z niebywałą precyzją realizują każdego dnia wyzwania, tworząc niezwykłe produkty, usługi czy budując relacje. Zastanawiasz się wówczas, co takiego tworzy świat tych ludzi, że z taką lekkością się wszystko dzieje, a Tobie w tym samym czasie życie posuwa się do przodu z ogromną trudnością lub stoi w miejscu?

Pomyśl jak wygląda Twoje życie dzisiaj i gdzie zaczęła się ta trudniejsza część Twojej podróży? W jakimś niespodziewanym momencie mogłeś / mogłaś zboczyć z prawdziwej swojej drogi, wchodząc tam, gdzie pojawiła się okazja napędzana modą, chęć zdobycia czegoś – uzasadniana zdobyciem pochlebstwa kogoś, udowodnieniem lub realizacją pochodzącą z tzw. wewnętrznego ego (kiedyś napisze o tym więcej). Ciężko zlokalizować dokładnie, który to mógł być moment.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy mogłeś po prostu stracić po drodze swój wewnętrzny głos, który Cię prowadził i byłeś w innych miejscach, idąc inną, a z pozoru ciekawszą ścieżką, która doprowadziła cię w wieku 35 – 40 – 50 lat do miejsca, w którym jesteś dzisiaj, to miejsce nie jest Twoje, wręcz przeciwnie, zaczynasz się w nim dusić, nudzić i źle czuć.

Pamiętaj jednak, że to Twoja, głęboko zakorzeniona droga życiowa jest najciekawsza, powiem więcej, jest najprzyjemniejsza w podróżowaniu przez życie, ponieważ zawiera w sobie wewnętrzny kompas, mapę, zbiór szybkich rozwiązań problemów i wiele innych narzędzi, które budują Twój każdy dzień bardziej przychylny Tobie i przewidywalny.

Dokładnie pamiętam uczucia będąc w tamtym miejscu – nienawidziłem Siebie za to co robię, to było ciężkie do zrozumienia, ciężkie do zaakceptowania i wiem, że wielu ludzi, nawet jeśli czuje podobne, nie chce się pogodzić z faktem, że źle się dzieje w ich życiu.

Dwa fakty, które musisz zrozumieć, żeby zmienić cokolwiek:

Pierwszy to przyjąć do wiadomości, że wszystkiego o sobie nie wiem, To wymaga zazwyczaj najwięcej pracy.
Dużą trudnością jest przyznanie przed sobą samym, że pomimo tak ogromnego życiowego doświadczenia, możemy czegoś po prostu nie wiedzieć. W głowie odzywa się wewnętrzny obrońca, który mówi: “Ja już wiem wszystko” i w tym momencie zamyka się droga do rozwiązania. Przyjęcie postawy, że czegoś w życiu mogę nie wiedzieć jest normalne i jest absolutnie pierwszym krokiem do zmiany.

Drugi fakt to zrozumienie, że nie muszę przewracać życia do góry nogami, że nie muszę niczego kończyć, zamykać, niszczyć czy rozwiązywać. Wszystkie klocki już poukładane w życiu pozostają praktycznie nietknięte. One tworzą Twój fundament i bazę tego co się rodzi na nowo.

Zawsze jest odpowiedni moment, aby narodzić się na nowo. To jak odkryć drugie ja, które (niestety) do tej pory było tylko cieniem, a cień nie ma większego znaczenia w naszym życiu.

 

Zostaw komentarz